wtorek, 4 czerwca 2013

1. Ania z Zielonego Wzgórza


           Witajcie!
Długo zastanawiałam się nad książką, która mogłaby się pojawić tutaj, w pierwszym poście.Po głębszych przemyśleniach doszłam do wniosku, że zacznę od lektury z IV klasy podstawówki.
Przedstawiam Wam Anię z Zielonego Wzgórza.

          Pewnie wielu z Was złapało się w tym momencie za głowę, ale muszę szczerze przyznać, że kocham tę książkę i bardzo często do niej wracam. Zawsze gdy przychodzę z biblioteki z pustymi rękoma, otwieram moją domową biblioteczkę i wyciągam z niej, mocno już sponiewieraną, pierwszą część z serii o rudowłosej Anii Shirley.

          Od czego by tu zacząć? Może zacznijmy od początku.

          W pierwszym rozdziale poznajemy panią Małgorzatę Linde, miejscową plotkarkę, idealistkę i kierowniczkę przynajmniej dziesięciu wiejskich kół ... zainteresowań. Pewnego czerwcowego dnia, wyglądając właśnie przez kuchenne okno, pani Małgorzata zauważa spieszącego gdzieś Mateusza Cuthberta.
Fakt ten nie daje biednej kobiecie spokoju, która od razu, z pędem błyskawicy gna na farmę swojej sąsiadki - panny Maryli Cutbert.
Na miejscu dowiaduje się, że jej przyjaciółka ( wraz se swoim bratem ) pragnie zaadoptować ... CHŁOPCA!
Ha! Mogę sobie wyobrazić minę pani Linde. Stara panna wychowująca jedenastoletnie dziecko. To musiał być dla niej szok!

           No ale mniejsza z tym.

           W tym samym czasie, w którym toczy się podana wyżej rozmowa, Mateusz dojeżdża swoją furmanką na dworzec Bright River. I co tam zastaje?
Chudą jedenastoletnią dziewczynkę o rudych, jak marchewka włosach!
Nie widząc innego wyjścia, Mateusz zabiera małą sierotkę na powóz i jadą do domu. W czasie podróży stary kawaler zapałał sympatią do rudowłosej dziewczynki. Stają się prawdziwymi bratnimi duszami.

Zapewne znacie dalszy ciąg tej historii, więc nie będę Wam jej z taką dokładnością przybliżać.

          Jedno jest pewne. Ania ma bardzo wybujałą wyobraźnie, co niestety  bardzo często wpędza ją w niemałe kłopoty. Powiem tyle: zgubienie ametystowej broszki, upicie Diany i mój osobisty faworyt, wskoczenie przyjaciółek do łóżka ciotki Józefiny Barry.

          Serdecznie zachęcam do odświeżenia sobie tej książki. Jest to przepiękna opowieść o przyjaźni, kryształowych sercach, wrednych plotkarkach i bufiastych rękawach.

           Postacie takie jak pani Linde i Maryla Cuthbert zdobyły moje serce. Mateusz przypomina mi dziadka, a pan Phillips znienawidzonego nauczyciela.

          Wielki talent autorki sprawia, że książkę czyta się łatwo i przyjemnie, a wszechobecne opisy przyrody  są balsamem dla zgłodniałych duszyczek pisujących czytelniczek.






Okładka: miękka
Cena: 12.99 zł

Wydawnictwo Literackie
tłumaczenie: Agnieszka Kuc



________________________________________________

I jak? Może być?







8 komentarzy:

  1. Zapraszam na 3 rozdział z perspektywy Zoe:
    http://i-wont-tell-if-you-want.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Post zachęca do przeczytania, ale ja osobiście nie przepadam za "Anią z Zielonego Wzgórza". Czekam na kolejne posty :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nowy rozdział na: http://i-wont-tell-if-you-want.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Nowy rozdział na: http://i-wont-tell-if-you-want.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. nowy rozdział na http://i-wont-tell-if-you-want.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Nowy na: http://i-wont-tell-if-you-want.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  8. super się czyta <3 pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń